11.07.2016

25. Cheesiness

Skończyło się na tym, że założyłam maskę. Nie były to wcale przyjemne okoliczności. Uciekałam, on mnie złapał i upadliśmy. Próbowałam znów uciec, ale mi nie pozwolił. Przygnieździł mnie do ziemi i zaczął łaskotać dopóki się nie poddałam płaczliwie błagając o litość. Później musiałam włożyć maskę.
- Tak jak na balu. - Powiedział, kiedy ją założyłam. Nadal siedzieliśmy na ziemi. Ujął moją twarz powoli i delikatnie z subtelnym, ale ciepłym uśmiechem.
Kiedy to powiedział poczułam jak mi serce wywraca fikołka w piersi i pomimo, że byliśmy na powietrzu, siedzieliśmy na ziemi, a nie na kocu, chociaż nie było muzyki, byliśmy sami, a ja miałam na sobie swój strój służbowy, a on zwykły podkoszulek i spodenki, to było tak jak na balu. Jakby znów była ta noc. Sposób w jaki na mnie patrzył i to jak ja się przez to czułam. Ale była różnica tym razem, bo teraz wiedziałam kim on jest i on wiedział kim jestem ja... A ja od niego nie uciekałam.
Pochyliłam się żeby oprzeć swoje czoło o jego.
Ciągle nie mogłam uwierzyć, że on mnie tak oszukiwał przez ten czas, że wiedział od początku. Jakie to było naiwne z mojej strony, prawda? Wierzyłam, że panuję nad wszystkim. Byłam taka pewna, że wygram ten zakład, bo myślałam, że ja wiem o rzeczach, o których nie wiedział on, podczas, gdy on miał mnie w garści przez ten cały czas.
Ale wiecie co? Jest mi lżej. Było mi naprawde lżej i byłam szczęśliwa, że on wie, że nie nic już przed nim nie ukrywam. Byłam szczęśliwa, że nie poszukiwał kogoś innego, że za każdym razem, gdy mówił o Tajemniczej Dziewczynie, mówił o mnie, chciał mnie, widział mnie. Cały ten ból, który wcześniej czułam, cała ta złość zniknęła, tak jakby jej w ogóle nie było.
Nie wiedziałam dokąd to zmierzało, naprawdę i czy w ogóle mamy jakąś przyszłość i nawet nie chciałam o tym jeszcze myśleć. Było na to zbyt wcześnie. Nadal wierzyłam, że ten chłopak nie był moim księciem z bajki, nie przyjechał tutaj na białym koniu żeby uwolnić mnie od tego gówna, w którym utknęłam. On nie przyszedł tutaj żeby mnie uratować, bo radzę sobie z tym sama, już sobie wszystko ułożyłam. Czekam aż będę wolna, tylko muszę być cierpliwa. Ale on jest tutaj... nie ma zbroi, nie siedzi na białym koniu, bo Persefona jest śniada, ale nie o to tu chodzi, chodzi o to, że on jest tutaj ze mną i nie do końca wiem co to znaczy.
Wiem, że moje życie jest do dupy, ale nie jestem aż tak nieszczęśliwa. Mam Liv i Charliego... i Harry'ego, okej, uważam go za przyjaciela. Ale mam też teraz Nialla, ale on nie jest przyjacielem, jest kimś innym. Może pojawił się żeby zbalansować trochę moje życie, żeby dodać kilka dobrych rzeczy na których mogę się skupić. Może on tu jest po to, że gdy poczuję, że już dłużej nie mogę tego robić, gdy będę chciała się poddać i to rzucić powiem: "Nie, posiadam dobre rzeczy dzięki, którym lepiej to wszystko znoszę. Mam Liv, Charliego, mam Harry'ego i mam Nialla. Jestem nimi obdarowana."
Nie wiem, nie jestem pewna, ale to teraz nie miało znaczenia. On tutaj jest i to wszystko co mnie w tym momencie obchodzi.
Przysunęłam się jeszcze bliżej i gdy przymknęłam powieki czekając na ten moment i nie trwało to długo, bo po chwili poczułam jego usta na moich w słodkim i miękkim pocałunku. Dłońmi powędrowałam do jego karku wplatając palce we włosy chłopaka, po czym przechyliłam głowę na prawo, tym samym momencie co on, pogłębiając pocałunek.
Gdy po chwili odsunęłam się żeby wziąć oddech zdjęłam maskę i odłożyłam ją na bok, po czym wzięłam w dłonie jego twarz i pocałowałam go ponownie, tym razem namiętniej. Koniec ukrywania, tego kim jestem, koniec sekretów, tylko nas dwoje.
Przerwałam pocałunek, ale nie odsunęłam się, zamiast tego schowałam twarz w zagięciu jego szyi i przytuliłam go, czym go trochę zaskoczyłam, ale po chwili przytulił mnie także, mocno przyciągając mnie do swojego ciała jednocześnie wciągając mnie na swoje kolana.
Siedzieliśmy w ciszy nic się nie odzywając. Tuliliśmy się do siebie, a czas upływał. Nie wiedziałam o czym w tej chwili myślał, ale wiedziałam co czułam ja: byłam szczęśliwa. Czułam się lekka i na jakiś sposób bezpieczna. Nie to, że potrzebowałam Nialla żeby mnie chronił czy coś, ale miło mi było w jego ramionach, był schronieniem. Dobrze było mieć kogoś na kim można się oprzeć i chociaż raz wziąć sobie przerwę.
- O czym teraz myślisz? - Zapytał, a jego ciepły oddech połaskotał moje ucho.
- Że do dopiero teraz uświadomiłam sobie jak bardzo chciałam, a raczej jak bardzo potrzebowałam przerwy. Dobrze mi teraz.

- Przerwy są dobre. - Odparł. - Ja czuję jakby moja się dopiero zaczynała.
Nic na to nie odpowiedziałam, tylko się uśmiechnęłam i wtuliłam się w niego jeszcze bardziej. Wiele rzeczy przeszło mi przez myśl w odpowiedzi na to co on właśnie mi powiedział,
bo czułam, że te słowa były wyjątkowe. Ale ja nie byłam błyskotliwa w takich sytuacjach, naprawdę nie byłam dobra w odpowiadaniu na tego rodzaju wyznania.
Kiedy, w końcu się ode mnie odsuwał głaskał moje włosy dopóki nie ujął mojej twarzy swoją lewą dłonią z uśmiechem na ustach.
- Czy przestaniesz ode mnie uciekać? - Zapytał po raz trzeci, a ja się zaśmiałam. On tak szybko mi nie odpuści, prawda?
- Jestem niemal pewna, że jeśli spróbuję, to ty i tak mnie złapiesz. Jesteś dla mnie za szybki, dosłownie. Muszę zacząć ćwiczyć. - Tym razem on się zaśmiał i pokręcił głową.
- Ty naprawdę chcesz ode mnie uciekać?
Uśmiechnęłam się chcąc teraz wyglądać poważnie. On tego nie odpuści, jest bardzo zawzięty. Chyba mamy tak oboje: nie poddajemy się. Nie pozwoli mi zignorować tego pytania, tak jak ja nie dam Rhondzie tej satysfakcji z wygranej, gdybym odeszła.
- Nie, nie będę przed tobą więcej uciekać. Zadowolony? - Wybuchłam wyrzucając ręce w powietrze, na co parsknął śmiechem.
- No i oto chodzi, Ella! - Zażartował, a ja zaczęłam śmiać się razem z nim. Albo raczej śmiałam dopóki mnie znów nie pocałował. Robiliśmy to wiele razy, ale ja nie narzekałam.
Po jakimś czasie moje nogi zaczęły drętwieć, więc musiałam wstać z Niallem, który się ze mnie nabijał. Nie moja wina, że mam słaby układ krążenia i szybko tracę czucie w kończynach.
Niall podniósł maskę i mi ją podał.
- To twoje. - Powiedział do mnie, kiedy ją odbierałam. - To jest dość piękna maska, a ty wyglądasz w niej uroczo. 
- Charlie mi ją dał. To była część mojego prezentu urodzinowego. - Odparłam nie mogąc powstrzymać uśmiechu na ustach.
- No właśnie! To były twoje urodziny, a ja nie wiedziałem. Spóźnione wszystkiego najlepszego, Ella. - Rzekł z wielkim uśmiechem. - Wiszę ci prezent. - Dodał puszczając mi oczko.
- Wariat. - Mruknęłam, a on uniósł brwi. - Nie musisz, już i tak jest po.
- Ale nie możesz mnie już powstrzymać. Kupię ci coś i to będzie coś wyjątkowego i będzie ci się podobać.
- Oh kurczę, trochę szefujemy, co? - Skrzyżowałam ramiona wypinając biodra na jedną stronę. On tylko się zaśmiał, po czym dał mi szybkiego buziaka.
- Ja tylko stwierdzam fakty. - Odparł. - Wróćmy do jedzenia, co? Zaczęłaś uciekać zanim zdążyłem zjeść kanapkę i jestem głodny.
Przytaknęłam chichocząc, a on wziął mnie za rękę i splótł nasze palce razem prowadząc mnie do miejsca, gdzie był kosz i koc na którym wcześniej siedzieliśmy. Zaczęłam się znowu śmiać, bo to było takie typowe, ale to była cześć zakładu, a on go wygrał... niezbyt uczciwie, ale jednak. I w sumie mnie się to wszystko podoba, ale za nic nie powiem o tym Charliemu, bo on nie przestanie się że mnie nabijać.
No tak... A jak on w ogóle na to zareaguje, jak się dowie? A Liv? Harry, to chyba będzie szczęśliwy z tego powodu, że nie będzie musiał skopać dupy swojemu kumplowi z zespołu. Pewnie się przekonam jak im powiem, co stanie się nie tak prędko.
Niall i ja usiedliśmy na kocu i zaczęliśmy jeść prowadząc normalną rozmowę i jak to z Niallem - dużo się śmialiśmy. To takie łatwe drażnić się z nim, ale z każdym żartem poznawaliśmy się lepiej. Teraz, gdy ta cała zagadka tajemniczej dziewczyny i tajemniczego chłopaka została rozwiązana, jest mi łatwiej z nim rozmawiać. Prawie tak łatwo jak na balu, albo nawet łatwiej i to jest cudowne.
Gdy słońce zaczęło zachodzić postanowiliśmy pojeździć konno. Jeśli mam wybrać mój ulubiony czas na konie, to jest właśnie zmierzch. To te kolory i amtosfera. Wszystko wydaje się inne, bardziej wyjątkowe.
Zebraliśmy więc wszystkie rzeczy i podążyliśmy brzegiem potoku, widząc jak się coraz bardziej poszerza, gdy oddalaliśmy się od centrum wypoczynkowego, z dala od rodzinnej posiadłości, aż dotarliśmy do jeziora.
Cóż, to w sumie nie było jezioro-jezioro, tylko raczej wielka kałuża. Przy brzegu stała chatka, nie za mała, nie za duża, ale wyglądała na przytulną. Było tam też molo i dwie łódki po obu jego stronach.
Wiem gdzie dotarliśmy.
- Wow, nie wiedziałem, że ten ośrodek ma jezioro. - Skomentował Niall przyglądając się krajobrazowi. Wyglądał na nieco oniemiałego, ale nie dziwiłam mu się. To piękne miejsce i dlatego nie mogłam się przestać uśmiechać. Staw jest taki śliczny i nie mogłam uwierzyć, że zapomniałam o nim.
- On nie jest częścią naszej posiadłości. - Powiedziałam i poczułam jego wzrok na mnie. - Należy do rodziny Hamiltonów. Mój tato zawsze chciał kupić to miejsce lub dostać zgodę od właściciela, ale oni za każdym razem odmawiali. Tata bardzo chciał żeby to była cześć ośrodka. Wyobrażał sobie jak to miejsce pomaga zrelaksować się gościom. - Opowiadałam. - Tutaj jest tak pięknie jak zapamiętałam. Kiedyś przychodziliśmy tu z tatą, ale odkąd Richard Hamilton odmówił sprzedaży jego posiadłości nie próbowaliśmy ponownie i ja nigdy już nie przyszłam. Zapomniałam o tym miejscu.
- Absolutnie zapiera dech w piersiach. Ta rodzina ma szczęście posiadać taką ziemie. - Powiedział, a ja przytaknęłam.
- Pamiętam, że ma tylko córki. Jedna jest w podobnym wieku, co ja. Wielu rzeczy już nie pamiętam, byłam mała jak to wszystko się stało. Tata dopiero co zaczynał ten biznes.
- Podoba mi się jak zawsze, gdy opowiadasz o swoich rodzicach, to masz w głosie taką dumę i szczęście. - Zauważył Niall i teraz ja spojrzałam na niego. - Znaczy nadal wyglądasz na smutną, ale jednocześnie szczęśliwą.
- Bo pamiętam z nimi tylko te szczęśliwe momenty. Wszystko jest łatwiejsze do zniesienia w taki sposobów.
- To mądry sposób żeby przez to przejść. - Skomplementowała mnie, a ja się uśmiechnęłam.
- Chodźmy z powrotem, to jest teren prywatny. Nie powinniśmy tu być. - Powiedziałam do Nialla, na co on przytaknął i ruszyliśmy w drogę powrotną.
Byłam naprawdę szczęśliwa, że Richard Hamilton nie sprzedał tacie tej działki, ani nie zgodził się na nic. Jeśli tak by zrobił, to musiałby teraz znosić Rhonde. Wszystko to byłoby pod jej pieczą. Wtedy nas to denerwowało, ale uświadomiłam sobie, że tak jest najlepiej.
Pewne rzeczy nie idą zgodnie z planem, ale czasami jest tak jak widocznie powinno być. Czasem tego nie widzimy, ale to wszystko ciągle się dzieje, bo po prostu tak miało być.
Tak jak z tym jeziorem.
Tak jak z Niallem. Nie powinnam była polubić celebryty, ale oto jestem z jednym z nich, uśmiechając się, jeżdżąc konno, cudownie spędzając czas.
Pewne rzeczy nie są takie jakie planowaliśmy, ale czasami tak jest najlepiej, nawet jeśli ciężko jest dostrzec to w danym momencie, to ostatecznie widzimy. Dzisiaj zobaczyłam to ja. 

__________
Udanych wakacji. Mam nadzieję, że uda mi się to dla was skończyć. <3

02.11.2015

24. Confession

- Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś? - Zapytał, a ja zamrugałam jednocześnie w szoku, jak i w konsternacji. Nic nie rozumiejąc zmarszczyłam brwi. Posłałam mu spojrzenie jakoby stracił rozum, ale on był taki poważny. Jego uśmiech zupełnie zniknął. 

- T...to znaczy? Co mam ci powiedzieć? Ty mnie tutaj przyprowadziłeś! - Zaprotestowałam czując przypływ odwagi. Nawet się trochę od niego odsunęłam, byłam nieco przestraszona. 

- No proszę cię, przestań już grać. Wiesz co mam na myśli i wiesz dlaczego cię tutaj przyprowadziłem. - Nalegał, a ja prychnęłam. 

- Oczywiście, że wiem. Powiedziałeś, że przegrałam zakład, że odnalazłeś swoją super tajemniczą dziewczynę. - Ugh, brzmiałam tak gorzko wypowiadając te słowa. - Ale poza tym, to ja nic... 

- Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś? - Przerwał mi ponownie tym samym pytaniem, a ja poczułam desperację. Co miałam mu powiedzieć? Było zbyt wiele tych rzeczy i nie wiedziałam co miał dokładnie na myśli. 
- Dlaczego nie powiedziałaś, że jesteś dziewczyną z balu?! O to mi chodzi, Ella! 

I w tym momencie zamarłam i nawet moje serce przestało bić. Mogłam jedynie mrugać w najszczerszym szoku, a widok poważnego wyrazu twarzy Nialla tylko to pogarszał. Możliwe, że to to dostrzegł, bo przymknął na chwile oczy biorąc krótki oddech. Kiedy je otworzył uśmiechnął się do mnie. 

- Jak... Jak się dowiedziałeś? - Spytałam nie próbując nawet zaprzeczać. Jeśli bym spróbowała, to tylko by na mnie nakrzyczał. 

Niall wziął kolejny oddech i pochylił się wyjmując z mojej dłoni pomarańcze, po czym odłożył ją na bok. 
- Od początku wiedziałem. - Wyjaśnił z uśmiechem. Nawet nie próbowałam go odtrącić, bo nadal byłam w zbyt dużym szoku. - Wiesz, nie jestem głupi. Tak, nie byłem w stu procentach pewien, bo ty w kółko powtarzałaś, że nie poszłaś na ten bal. I nawet Harry powiedział mi, że rzeczywiście pracowałaś przez całą tamtą noc, ale nic nie trzymało się kupy. Wiedziałem, wtedy kiedy spotkaliśmy się w stodole, kiedy się tak bardzo stresowałaś. Zobaczyłem twoje oczy, Ella. Żadna maska nie skryje twoich oczu. I twojego uśmiechu, twojego śmiechu i twojego głosu. To nie jest jeden z tych typowych filmów, kiedy bohaterowie są ślepi, podczas gdy cała prawda łapie ich za nos. 

- To dlaczego nic nie powiedziałeś? - Odparłam, mentalnie dając sobie z liścia, dlatego, że myślałam, że to wszystko ukrywałam, że to był sekret. Ale Niall wiedział przez ten cały czas. 

- Chciałem żebyś ty mi to powiedziała. Wiedziałem, że to byłaś ty, ale nie rozumiałem dlaczego mi nie mówiłaś. Wiedziałaś, że ciebie poszukiwałem, ale nadal nic nie mówiłaś. Kazałaś mi, nawet, prostować sprawy z Zoe. Dlaczego?

Odwróciłam od niego wzrok, bo nie wiedziałam jak zacząć wyjaśnianie tych wszystkich rzeczy, które zrobiłam i intencji ukrytych za nimi. Nie prawdą by było odpowiedzieć mu, że to przez to, że jest celebrytą, nie całą, przynajmniej. Było tyle innych powodów, które powstrzymywały mnie przed powiedzeniem mu, że nawet nie wiedziałam jak się z nich tłumaczyć. 

- Ella. - Zawołał. - Pomóż mi to zrozumieć. - Dodał Niall chwytając mnie za rękę żebym spojrzała mu w oczy. 
- Czułam... Czułam się winna, że cię pocałowałam zaraz po tym jak zerwałeś z Zoe, że tak jakby wtrąciłam się pomiędzy was. No i wiesz... Jesteś tutaj gościem i nawet nie powinnam się z tobą zaprzyjaźniać, i jeszcze Rhonda, i... Przepraszam. - W końcu wydusiłam, po czym spojrzałam w dół nie będąc w stanie patrzeć mu w oczy. - Było mi łatwiej to ukrywać, miałam nadzieję, że sobie odpuścisz. Ta dziewczyna na balu nie była w pełni mną. - Dodałam zanim poczułam, jak jego dłonie obejmują moją twarz zmuszając mnie żebym spojrzała mu w oczy. 

- To byłaś ty, tylko, że to była ta cząstka ciebie, której zwykle nie pokazujesz, ale dziewczyna, która tamtej nocy pozwoliła zapomnieć mi wszystkich problemach, to ty, rozumiesz? Robiłaś to samo wieczór, za wieczorem. - Wzięłam głęboki oddech trzęsąc się w środku przez to, jak blisko siebie byliśmy i przez to, jak delikatnie obejmował moją twarz. - Powinnaś mi była powiedzieć. 

- Ale... Ale ty byłeś taki szczęśliwy szukając jej i myślałam, że nie wiedziałeś, więc dlaczego miałam? Nie było sensu. Chciałeś ją. I jeśli wiedziałeś, że to ja, po co to wszystko było? Po co kazałeś przymierzać tym dziewczynom maski? 

Zaczał się śmiać, tym rozgrzewającym serce i pełnym życia śmiechem. 
- Chciałem zobaczyć twoją reakcje, chciałem potwierdzić, że to ty. Byłaś taka zazdrosna. - Odparł Niall, a ja obrażona odsunęłam się od niego. 

- Wcale nie byłam zazdrosna! - Zaprotestowałam, a on śmiał się jeszcze głośniej. 
- Byłaś i to jak. Nie mogłaś już bardziej wywracać oczami na każde wspomnienie o Kopciuszku. - Kontynuował, a ja to zrobiłam, wywróciłam oczami. 

- Bo to jest głupie żeby tak mowić. - Skrzyżowałam ramiona na piersi, a on nadal się śmiał. 
- Wiesz co dało mi ostatnią wskazówkę, że byłem już w stu procentach pewien, że to ty? Bo z całego serca chciałem żeby ona była tobą. Nawet się obawiałem, że to może być ktoś inny. - Powiedział poważnym tonem tym razem, a gdy na niego spojrzałam moje serce zabiło mocniej. - List, który zostawiłaś w moim pokoju. - Zmarszczyłam brwi, a on miękko zachichotał. - Kto inny mógł zostawić ten list na moim łożku? No i to było zaraz po tym jak sprzątałaś pokój, więc to musiałaś być ty. 

- Mogła to być inna sprzątaczka. - Ponownie zaprotestowałam i tym razem on wywrócił oczami. - No dobra, to byłam ja. 

- Wiem. - Odparł przybliżając się do mnie. - Mogę cię o coś poprosić? - Dodał znów biorąc w dłonie moją twarz. 
- To zależy. - Powiedziałam, na co poraz kolejny się zaśmiał, ale ja byłam poważna. 
- Wiesz co się miedzy nami dzieje, wiem, że wiesz. Nie uciekaj więcej ode mnie, proszę. 

Spojrzałam mu w oczy i ujrzałam w nich szczerość, intensywność jego słów i to jak wiele dla niego znaczą. Ale co w sumie było między nami? Co dokładnie? Nawet nie wiedziałam już jak mam się czuć z tą nowo nabytą wiedzą. Cały ten czas myślałam, że nie wiedział; że chciał inną dziewczynę, podczas gdy on mnie sprawdzał, robił mnie w balona. Ale co teraz? Tak, wiem, że coś do niego czułam, bardzo mocno, ale tak naprawdę nie wiedziałam, co to znaczyło dla niego. Zagadka rozwiązana? Zakończone poszukiwania? Letni romans? 

Co było między nami? 

Nie wypowiedziałam tego pytania na głos, bo jego usta znalazły się na moich zupełni zbijając mnie z pantałyku. Oczy otworzyły mi się szerzej w szoku, zaraz po to, by zamknęły się żeby oddać pocałunek. Ponownie. Moja dłoń, która spoczywała na kolanie uniosła się do jego szyji. 

On nadal był gościem w ośrodku, nadal był Niall'em Horan'em, wielką gwiazdą, ale to w ogóle nie miało znaczenia, kiedy go całowałam, kiedy czułam jak obejmuję ręka moją talie przyciągając mnie bliżej niego, opierając się ciałem o moje żeby pogłębić pocałunek. Przechyliły głowę na prawo dla lepszego zasięgu. Objęłam jego szyję obydwiema rękami w reakcji na jego czyny z tą samą intensywnością. 

Wszystkie pytania i wątpliwości zupełnie się rozpłynęły, kiedy się całowaliśmy, bo nic innego nie miało znaczenia. Ta sama więź, którą czułam podczas balu, ta sama magia, która zatrzymała świat wokół nas znów się działa, co zupełnie nie miało sensu, ale nie mogłam przestać. 

Niall przerwał pocałunek po to, by wziąć oddech żeby pocałować mnie ponownie. Nie wiem dokąd to zmierzało, nie wiem czy w ogóle cokolwiek miało miejsce, ale chyba mogłam tym zacząć martwić się poźniej. 

Po dłuższej chwili odsunęliśmy się od siebie oddychając cieżko, ale on wciąż trzymał mnie blisko siebie, ciasno oplatając mnie ramionami i nawet nie zwróciłam uwagi kiedy przeciągnął mnie na swoje kolana. 

- Czy wiesz... Czy zdajesz sobie sprawę od jak dawna chciałem to zrobić? - Zapytał, a ja pokręciłam głową opierając swoje czoło o jego. - Od pierwszego wieczoru w stajni. 

Nie wiedziałam jak na to zareagować. Co trzeba powiedzieć, kiedy chłopak ci mówi takie rzeczy? „Też chciałam cię pocałować."? „To super."? „Punkt dla ciebie chłopie."? 

- Tak się cieszę, że mogę to teraz robić bez przeszkód. - Dodał, po czym pocałował mnie znów, jakby chciał podkreślić jego wyznanie. Nie narzekałam, moja głowa ciągle troche wirowała i nie byłam w stanie myśleć. - Ella. - Rzekł muskając ponownie moje usta. - Jeszcze mi nie odpowiedziałaś.  - Spojrzałam na niego bawiąc się jego włosami. Nadal nie wiedziałam jak na to odpowiedzieć. - Czy przestaniesz przede mną uciekać? 

Aaaa! Ta odpowiedź. 

Cóż, on był gwiazdą i pomimo, że wcale mi to już nie przeszkadzało, a przynamniej nie tak bardzo, to nadal przysporzyłoby mi to wiele problemów u Rhondy. Nie wiem, czy uciekanie przed nim byłoby mądre. Tak, nie mogłam zaprzeczać, że to mi się nie podobało, że Niall mi się podobał i świadomość, że on szukał mnie, że jemu chodziło o mnie, że on chciał mnie przez ten cały czas bardzo mnie cieszyła, ale... Rhonda nadal tam była i nigdzie się nie wybierała. 

- Wiesz... To miejsce kiedyś było ośrodkiem wypoczynkowym dla wszystkich ludzi. Dla każdego, który potrzebował ucieczki od rzeczywistości, ale odkąd nie ma taty Rhonda przemieniła to miejsce w wyłącznie dla gwiazd. Nie wiem dlaczego, ale ona ma chyba jakąś obsesje na ich punkcie. - Odparłam będąc ciągle blisko Niall'a z palcami wplecionymi w jego włosy. - I czuję, że tym wszystkim ona zamknęła drzwi dla tych, którym tato chciał pomóc. Zniszczyła, to co zbudował ciężka pracą i... i nie wiem. Od tamtej pory czuję, że każda gwizda reprezentuje, to czego nie chciał tata, a co chce Rhonda. I jej nienawidzę. Nienawidzę wszystko, co ona kocha. 

- Do czego tym zmierzasz, Ella? - Zapytał z niepokojem w oczach i poczułam to też w jego ciaśniejszych uścisku. 

- Zmierzam do tego, że jesteś tym, co ona kocha i to jeden z powodów, dla którego cię odepchnęłam i uciekałam przed tobą. A będąc z tobą tutaj, to jakby zaakceptować coś, co ona kocha i to co zrobiła z tym miejscem. 

- Ale ja nie mam z tym nic wspólnego! - Zaprotestował, kiedy w końcu zrozumiał co miałam na myśli. - To jest absurd, Ella. 

- Poniekąd to wiem. - Przyznałam się nieco zawstydzona. - I będąc szczera, to nawet mi to tak już nie przeszkadza, że jesteś gwiazdą. Nawet cię takim nie widzę. - Uśmiechnęłam się, na co on odpowiedział tym samym. - Ale jeśli się dowie, że jestem z tobą, to się bardzo wkurzy. Sprawi, że moje życie będzie jeszcze gorsze. Wiesz dlaczego pracowałam przez całą noc podczas balu, pomimo, że to był dzień moich urodzin? - Spytałam, na co jego oczy się rozszerzyły w szoku. - Bo to były właśnie moje urodziny, bo ona o tym wiedziała i chciała żebym pracowała całą noc zamiast świętować. Bal Letni? To była tradycja, którą zapoczątkował mój ojciec z okazji moich urodzin, a ona obróciła to w powód przez który musiałam pracować jeszcze ciężej. Jeśli dowie się o tym, to nie wiem do czego mnie zmusi, a ja jestem tak bliska opuszczenia tego miejsca i żeby w końcu mieć to za sobą. Nie chcę pogarszać sytuacji. 

Spodziewałam się, że powie, że rozumie i że też nie chce niczego pogarszać. Czy chłopaki tego przypadkiem nie mówią? Czy to nie jest ta romantyczna, typowa śpiewka? Zamiast tego Niall mnie pocałował, tak jakbym nic wcześniej nie powiedziała. Najgorsze było to, że ja oddawałam ten pocałunek zupełnie zapominając co mu przed chwilą wyjaśniłam.

Kiedy przerwał pocałunek nadal trzymał moją twarz w jego wielkich dłoniach. 
- W takim razie się nie dowie. - Powiedział. - Zrobisz jak chcesz, a my to utrzymamy w tajemnicy dopóki się od niej nie uwolnisz. Jestem dobry w ukrywaniu sekretów. - Puścił mi oczko, a ja się zaśmiałam. Cóż, ukrywał związek przed światem przez bardzo długo. Jeśli był ktoś, kto mógł utrzymać coś w sekrecie, to na pewno był to Niall. 

- Jakoś nie jestem pewna, że to dobry pomysł. - Rozmyślałam, a on się roześmiał.
- W takim razie ja ciebie przekonam, że jest odwrotnie. Plus, to jest przeznaczenie. Jesteś moim Kopciuszkiem i nie możesz przede mną uciekać. 

Zaczęłam się śmiać. Dlaczego ze wszystkich chłopaków na świecie musiałam wybrać tego najbardziej oklepanego? - Taki słodki jesteś i cukierkowy. Serio, że ty nie dostałeś jeszcze cukrzycy...

Zaśmiał się znów, ale nagle jego oczy się szeroko otworzyły jakby sobie o czymś przypomniał. - Ale nie jest tak słodko dopóki nie zrobię tego. - Powiedział, po czym z lekkością przesunął mnie na bok, aż byłam pod wrażeniem. Nie wiedziałam, że był taki silny. Zaczął szukać coś w koszyku, a ja zmarszczyłam brwi, po chwili zobaczyłam jak wyjmuje z niego maskę, tę samą maskę, którą miałam na balu. - Bajka o Kopciuszku nie jest ukończona, dopóty dopóki Kopciuszek nie przymierzy szklanego pantofelka. - Odparł, a ja wybuchnęłam śmiechem. 

- Nie mam zamiaru tego robić! - Krzyknęłam ciągle się śmiejąc. 
- Oj no weź. Rozwesel mnie, proszę. - Nalegał, próbując mi założyć maskę. - Proszę, proszę, proszę! Potrzebuję zakończenie. 

- Nie! 
- Prosze! 
- Nie! - Wykrzyknełam stając na równe nogi. - Po moim trupie!  - Krzyknęłam i oddaliłam się sprintem żeby mnie nie złapał. Nie będę wkładać tej maski. 

Ale powinnam już wiedzieć, że Niall Horan tak szybko się nie poddaje. Powinnam była wiedzieć... 


______ 
Jej! #Nella

Przebrnęłam przez ten rozdział, chociaż dłużej mi to zajęło, ale mam kilka ważnych spraw, które wokół mnie się dzieją i nie byłam w stanie tłumaczyć. 

Love you all. ❤️😊

19.10.2015

23. Under Control

Rozmyślałam nad tym co powiedział mi Harry, a raczej o całej naszej rozmowie. Głupie było zaprzeczanie, że Niall mi się nie podoba, a podoba i to bardzo. Jednakże on ma obsesje na punkcie Kopciuszka. Mogłam temu zaradzić, co nadal było bardzo typowe, ale nie było to tym, z czym wyskoczył Harry. Nie wiem czy mój pomysł nagle uświadomi mu, że osobą na którą czekał całe swoje życie byłam ja - i tak, jestem w tym momencie idiotycznie teatralna i sarkastyczna - ale przynajmniej świadomość, że nie będzie szukał Kopciuszka da mi spokój ducha.

Więc plan był taki: napisze mu list w imieniu Kopciuszka prosząc go o zaprzestanie poszukiwań. To, co wydarzyło się na balu było ogromnym błędem z jego, jak i z mojej strony. Napiszę mu, że nie chcę być odnaleziona i zamiast szukać kogoś, kto się przed nim ukrywa, niech lepiej wykorzysta ten czas na relaks i odpoczynek od wszystkich jego problemów.

A jeśli to nie sprawi, że przestanie, to ja rezygnuję. Proszę go bardzo grzecznie, bez żadnego łamania serc i w ogóle. Jestem miła! Mogłabym równie dobrze napisać mu o tym, że mi się w ogóle nie podoba, że to był najgorszy pocałunek mojego życia i błagać żeby zostawił mnie w spokoju. To byłoby dopiero wredne.

Więc sprzątając rano pokój Niall'a, pamiętałam żeby zostawić list na jego łożku, w miejscu, gdzie napewno go znajdzie. Potem z uśmiechem wyszłam, będąc pewna, że to poskutkuje. Później nawet wpadłam na Harry'ego, który zauważył zmianę mojego humoru.

- Hej, wyglądasz na szczęśliwszą. Powiedz mi, że mój przyjaciel, aka idiota otworzył oczy. - Powiedział chłopak, na co ja zachichotałam i pokręciłam głową.

- Nie, ale przejęłam kontrolę nad sytuacją, więc mam nadzieję, że niedługo wszystko się skończy.
- Skończy? - Zapytał, a ja machnęłam lekceważąco ręką. - Co żeś zrobiła, Ella?
- Ciii, wszystko jest pod kontrolą. Idź na basen i uwiedź jakąś niewiastę twoim ćmowym tatuażem, Chłopaku z Ćmą. - Odparłam rozśmieszając go, po czym minęłam chłopaka i poszłam dalej z uśmiechem na ustach.

Byłam pewna, że zrobiłam, co trzeba.

Jednak później, kiedy pomagałam w pralni wbiegła Cami, której ciasno związany brązowy kucyk podskakiwał, a na jej ustach widniał szeroki uśmiech. W momencie, gdy do mnie dotarła wzięła mnie za ręce, a jej podekscytowanie było bardzo wyczuwalne.

- Gość cię poszukuje! Zapytał mnie, czy cię widziałam, więc powiedziałam, że tak i po ciebie przyszłam! Czeka na zewnątrz. - Powiedziała z podnieceniem. Jej uśmiech był tak szeroki, że zastanawiałam się co ją tak cieszyło.

Jeśli czeka na mnie gość, to pewnie żeby złożyć jakieś zażalenie. Może coś zginęło w jego pokoju i ona albo on będą oskarżać mnie. Supcio, czas przeżyć kolejny upokażający moment w moim życiu.

Pojękując odeszłam od Cami i wyszłam z pralni przygotowując się na kazanie i te wszystkie obelgi, które już słyszałam. Jednak, kiedy przekroczyłam próg ujrzałam Niall'a, który szczerzył się od ucha do ucha. Serce mi stanęło zaraz zanim zaczęło bić ze zdwojoną siłą, aż dostałam dreszczy.  Po co tu przyszedł? Szukał mnie? Tak się uśmiechając? Zaczęłam się naprawdę denerwować, bo kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Za plecami poczułam unoszące się w powietrzu podniecenie
Cami, po czym pobiegła dalej, chichotając? Nie byłam pewna.

- Czegoś ode mnie potrzebujesz, Niall? - Spytałam starając się brzmieć na spokojną.

- Po prostu nie mogłem czekać do wieczora żeby ci o tym powiedzieć. Przepraszam, mam nadzieję, że nie sprawię ci tym żadnych problemów. - Powiedział, a ja pokręciłam głową. Jeśli wiedziała o tym tylko Cami, to będzie w porządku. Była świetną dziewczyną i też nienawidziła Rhondę. Każdy pracownik na pewnym poziomie nienawidził Rhondę.

- Co się stało? - Zapytałam, moje serce nadal biło z prędkością konia podczas wyścigu, a kiedy Niall podszedł bliżej i jego uśmiech się poszerzył, to prawie dostałam zawału.

- Znalazłem ją. - Powiedział. Stanęłam jak wryta i pełna konsternacji tylko mrugnęłam.
- J...ją? - Spytałam, na co Niall pokiwał głową uśmiechając się jeszcze szerzej.
- Tak! Odnalazłem mojego Kopciuszka. Tym razem jestem pewien.

Ponownie zamrugałam, byłam tak zszokowana i pogubiona, że nie mogłam wydusić słowa. Nie, wcale jej nie znalazł, tu jestem, nic mi nie powiedział, nie kazał mi przymierzyć maski. Napisałam mu list, w którym kazałam mu przestać mnie szukać! O co chodzi? On mnie nie znalazł!

Zaczęłam cieżko oddychać i marszczyć brwi.
- Jesteś... Jesteś pewien? - Zapytałam, bo nie mogłam w to uwierzyć. Nie mógł być tak ślepy. Nie wierzyłam żeby on naprawdę myślał, że inna dziewczyna była mną. Nie mógł być tak głupi.

- Jestem w stu procentach pewien. Może nawet sto dziesięć. - Odparł z pewnym przekonania uśmiechem i iskierkami w oczach, co łamało mi serce. Odpadał kawałek po kawałku, bo nie znalazł Kopciuszka, znalazł inną dziewczynę.

Tego się nie spodziewałam.

- A to oznacza że... przegrałaś zakład. - Powiedział szturchając mnie w bok, na co zupełnie nie zareagowałam. Wcale nie przegrałam, ponieważ nie znalazł prawdziwego Kopciuszka, ale nie mogłam mu tego powiedzieć.

Niech to!

- I z tej okazji mnie szukałeś? - Zapytałam, a on przytaknął. Nie szukał mnie, bo przeczytał list i zrozumiał jaki był głupi. Wcale nie chciał się ze mną spotkać, tylko chciał pochawalić się, że ją znalazł... nawet jeśli znalazł tą niewłaściwą dziewczynę.
- No więc musisz zapłacić. Pokaż mi swoją oklepaną stronę!

Tak szczerze, to chciałam iść do mojego pokoju żeby pokrzyczeć, rozrzucić pare rzeczy po pokoju, a potem zajadać uczucia oglądając Harry'ego Potter'a. Nie chciałam już go więcej widzieć, bo złamał mi serce, a teraz nawet będę musiała patrzeć na niego z inną dziewczyną, będą szczęśliwi, zakochani, gdzie ona nawet nie była dziewczyną z balu. Nienawidze jej za to, że udaje kogoś kim nie jest.

- Chodź! - Pośpieszył mnie, ale ja pokręciłam głową.
- Co, teraz? Jestem w pracy, nie mogę. - Zaprotestowałam, ciesząc się, że mam wymówkę.

- Mam nadzieję, że nie masz nic
przeciwko, ale rozmawiałem już z Cami i jak coś, to będzie cię kryć. - Powiedział, po czym wziął mnie za rękę, ale jego dotyk niemalże parzył, co jeszcze bardziej mi złamało serce, więc się cofnęłam uwalniając ją z jego uścisku. - No dawaj, będzie ci się podobać, zobaczysz. I powiem ci, kto jest moim Kopciuszkiem.

Ale ja nie chcę wiedzieć, chce już sobie pójść, nawet nie chce go już więcej widzieć.

- Chodź! - Nalegał znów łapiąc mnie za rękę, po czym wyciągnął mnie z pralni, a ja nie wiedziałam dlaczego z nim nie walczyłam.

Ze złości poczułam pieczenie pod powiekami, bo to się nie powinno wydarzyć. Powinien przestać ją szukać i wszystko wróciłoby do normy. On nie miał znaleźć innej dziewczyny. On jej w ogóle nie powinien odnaleźć!

Miałam ochotę go uderzyć za to, że jest taki głupi i ślepy. Powiedział, że poczuł z nią więź, ale to była bzdura. Ja czułam więź, ja za każdym razem patrząc mu w oczy widzę chłopaka z balu, który nawet nie jest świadomy, że dziewczyna, której szukał, to ja. On nawet myśli, że jest inną! To bolało jeszcze bardziej, bo to oznaczałoby, że nie czuł tego co powiedział, bo jeśli ta więź, którą poczuł byłaby prawdziwa, to nigdy nie pomyślałby, że Kopciuszek to ktoś inny.

Niall zaprowadził mnie do stajni i miałam już na niego wrzeszczeć za bycie idiotą, kiedy zobaczyłam osiodłanych Aresa i Persefonę, gotowych do jazdy, a obok klaczy znajdował się kosz.

- Co ty kombinujesz, Niall? - Spytałam, a on odwrócił się do mnie szczerząc się jeszcze szerzej, co znów złamało mi serce.

Jakby to było jeszcze możliwe.

- Pojedziemy do wyjątkowego miejsca, zrobimy sobie piknik i zobaczymy zachód słońca, a tobie będzie się to podobać. - Powiedział, na co uniosłam brew krzyżując ramiona na piersi. - Przepraszam, zabrzmiało to nachalnie. Ujmę to tak: jestem pewien, że ci się spodoba. - Poprawił się i wykończył wszystko promiennym uśmiechem i nawet ze złamanym sercem odpowiedziałam mu tym samym.

- Nie powinieneś przypadkiem robić tego ze swoim Kopciuszkiem? - Zapytałam, chociaż nienawidziłam jak to pytanie brzmiało.
- Będę, jak tylko jej powiem, że ją odnalazłem. - Odparł, a ja uniosłam wysoko obie brwi, czym rozbawiłam Niall'a. - No tak, jeszcze jej nie powiedziałem, ale jestem przekonany, że to jest dziewczyna, którą szukałem. A teraz chodź, musisz zapłacić.

- Wiesz, że powinnam poprosić o dowód, że ją w ogóle znalazłeś. Jeśli się mylisz, to bedziesz płacić podwójnie. - Odrzekłam, a on się zaśmiał pomagając mi wsiąść na Aresa.

- To na pewno ona. - Powiedział, a ja pokręciłam głową. Musiałam wymyślić inną cenę, którą zapłaci, bo byłam przekonana, że ta dziewczyna długo nie się z tym nie ukryje, chyba że ona nawet nie wie, że Niall myśli, że jest dziewczyną z balu i kiedy jej powie, ona nie zrozumie, a ja będę się z niego śmiać.

Niall wsiadł na Persefonę i zabrał ze sobą koszyk, a później razem wyszliśmy ze stajni. Nie przeszkadzało mi, że płaciłam za zakład, którego nie przegrałam. Przeszkadzał mi natomiast fakt, że on znalazł dziewczynę, kiedy tak naprawdę w ogóle tego nie zrobił. Przeszkadzało mi, że będzie z inną, gdy ja będę tutaj, obserwując z daleka ze złamanym sercem.

Lepiej mi było bez niego, wszystko było w porządku. Byłam szczęśliwa bez tej całej dramy. Wszedł do mojego życia i wszystko skomplikował. Wcześniej jedyne o co się martwiłam, to ile jeszcze dni zostało mi spędzić w tym piekle, a teraz mam nie tylko to, ale też Nialla, którego będę oglądać z inną dziewczyną. Mam nadzieję, że po tym już nie będzie się chciał ze mną widywać, bo tego bym nie zniosła.

Podczas jazdy spojrzałam na niego i był taki szczęśliwy. Byłam pod wrażeniem, że to on prowadził, ale znałam to miejsce jak własną kieszeń, więc dokładnie wiedziałam, gdzie się kierujemy. Przyprowadziłam go tutaj pierwsza, do mojego ulubionego miejsca. Znałam wszystkie drogi.

W końcu dotarliśmy na polanę i nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Nie ważne jak bardzo bolał powód dla którego tutaj przyjechaliśmy, to miejsce zawsze mnie uszczęśliwiało i uspokajało.

Niall zszedł z Persefony i odstawił na ziemie koszyk, po czym zaczął mi pomagać, chociaż ja normalnie nie potrzebowałam pomocy, ale byłam zbyt pochłonięta podziwianiem krajobrazu. Zaprowadziłam oba konie do wodopoju, a on zaczął wszystko układać i kiedy się odwróciłam zobaczyłam na ziemi koc, z jednej strony stał kosz, a na środku było wiele innych rzeczy. Kanapki, owoce, a nawet babeczki. Jak długo on się do tego przygotowywał?

- W koszu jest tego więcej. - Odparł na co ja zachichotałam i podeszłam do niego. - Całkiem sporo jem.

- Więc mam nadzieję, że będzie smaczne. - Rzekłam siadając najdalej od niego jak się dało. - Serio? Czerwono -biały? - Zapytałam wskazując na koc pod nami, na co zaczął się śmiać.

- Mówiłem ci, że musisz zrobić coś bardzo tandetnego. - Skomentował, a ja pokręciłam głową.
- Bezguście. - Powiedziałam mu, po czym on uśmiechnął się dumnie, jakby właśnie dostał komplement, kiedy ja w sumie go obrażałam.

Wzięłam pomarańczę i starając się na niego nie zerkać zaczęłam ją obierać, wiedziałam, że na mnie patrzy, lustrował mnie, przez co czułam się niekomfortowo. Próbowałam go ignorować, ale nie potrafiłam, więc spojrzałam mu w oczy, nie zwracając uwagi jak mocno biło mi serce.

Znalazł inną dziewczynę, powtarzałam sobie, co rozbiło mi znów serce.

- Więc... - Zaczęłam, ale nic wiecej nie powiedziałam, bo przerwał mi, kompletnie zbijając mnie z pantałyku prostotą pytania.

- Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś?

__________
*fanfary*
DAM BUM TSSSS


Dziękuję, że tak cierpliwie wyczekiwaliście kontynuacji. ❤️

Nie zapomnijcie zostawić po sobie komentarza. Kocham was. ;*

16.10.2015

22. My friend Harry

Cóż, po tygodniu zakład nie był już taki fajny i pomimo, że spotykałam się z Niall'em prawie co wieczór, to jedynie o czym opowiadał to Kopciuszek. Jak wcześniej nienawidziłam tej bajki, tak teraz nie mam nawet słów żeby opisać niechęć do niej. Tak, rozmawiamy o innych rzeczach, ale to nie to samo. Nie ważne jak zaczynamy rozmowę, to i tak kończymy tematem Kopciuszka, a ja już jestem tym zmęczona. Czasem myślę żeby wykrzyczeć mu w twarz, że to ja jestem tą cholerną dziewczyną, która go pocałowała na balu, ale to oznaczałoby przegranie zakładu. Gryzę się więc w język za każdym razem, gdy nachodzi mnie taka ochota.

Charlie uważa to za śmieszne i ciagle powtarza, że jestem zazdrosna, a co śmieszniejsze, to że jestem zazdrosna o siebie. Nie pojmuję jego pokręconego toku myślenia i wcale nie uważam, że to jest takie zabawne.

- Wszystko by się rozwiązało, gdybyś po prostu mu powiedziała. - Skomentował Charlie, kiedy jedliśmy lunch, na co ja wywróciłam oczami, co rozbawiło Liv.

- Nie widzisz tutaj problemu? Dlaczego miałabym mu powiedzieć, kiedy on nie lubi mnie? Kop-pieprzony-ciuszek nie jest mną. Dziewczyna, która spędza z nim czas w stajni, dziewczyna która uczy go jazdy konno, to nie jest ta dziewczyna z balu, a on mnie w ten sposób nie lubi. On chce dziewczynę z balu, która nie jest mną. - Wyjaśniłam poraz tysięczny. - Jesteśmy takie same, ale jednocześnie wcale nie. Czy to takie trudne do zrozumienia?

- Bardzo. - Odpowiedział chłopak marszcząc brwi, a Olivia wybuchnęła śmiechem.

- Ella chce żeby Niall się z nią umówił i przestał szukać Kopciuszka, bo on nie czuje tego co ta dziewczyna. - Wyjaśniła Olivia
- Ej! Nie chcę żeby się ze mną umówił. - Zaprotestowałam, na co teraz Liv wywróciła oczyma. Nawet Charlie parsknął.

- Proszę cie. Nawet ja to rozumiem. On ci się podoba, bardzo, ale jesteś zła, bo on lubi tę część w tobie, której nie lubisz ty sama, lepszą. Czy dobrze rozumuje? - Spytał, a Liv zachichotała natomiast ja zmarszczyłam brwi.

- Nie.
- Więc ja się poddaje. - Powiedział wyrzucając ręce w powietrze. - To jest zbyt skomplikowane dla mnie.

Liv nadal się chichrając szturchnęła mnie ramieniem.
- Dla jasności, ja uważam, że powinnaś mu powiedzieć. Chociażby po to żeby zobaczyć co zrobi. Nigdy się nie dowiesz dopóki nie spróbujesz. Jeśli chcesz to nawet po zakładzie. - Mrugnęła do mnie, a ja się uśmiechnęłam, bo to kolejny ważny temat. Naprawdę chce wygrać ten zakład.

Chyba moi znajomi mają racje. Troszkę jestem zazdrosna o Kopciuszka, tą wersje siebie, której nie lubię. Widząc zacięcie Niall'a w znalezieniu tej dziewczyny wprowadza mnie w zły nastrój, pomimo, że teoretycznie szuka mnie. To i tak mnie wnerwia. Myślałam, że widok jego z innymi dziewczynami, będzie zmniejszać  uczucia, jakiekolwiek nie są, które do niego żywię, ale byłam w błędzie. A to jeszcze bardziej doprowadza mnie do szału. Widziałam go z każdą blondynką, rozmawiali, flirtowali i zawsze ściskałam dłoń w pięść. A najgorsze jest to, że Kimmy i Jenny dowiedziały się co robi Niall i robią wszystko co się da żeby przykuć jego uwagę.

Jestem w sumie pod wrażeniem. Moje siostry przyrodnie, obie są blondynkami, ale Niall jeszcze nie kazał im założyć maski. Chyba jest mądrzejszy niż tego się po nim spodziewałam.

Więc mam tylko Nialla, który każdego wieczora opowiada mi o postępach w jego poszukiwaniach i mam siostry pytające mnie codziennie czemu Niall każe każdej przymierzać maskę i co on w ogóle robi. Muszę za każdym razem kłamać, bo nie chcę żeby się dowiedziały o jego prawdziwych intencjach. Wiem, że zawsze mówię, że są głupie, ale tak naprawdę nie są. No, może trochę. Ok, nawet bardzo, ale winię za tylko i wyłącznie Rhonde. W każdym razie, boję się, że jak odkryją co robi Niall, to może zaczną podejrzewać, że tą dziewczyną jestem ja, bo tylko ja uciekłabym od gwiazdy w tym ośrodku wypoczynkowym.

Tego samego dnia, natrafiłam na Nialla, który był tak podeskcytowany, że nawet nie zauważył, że idę ze stertą czystych poszewek na pościel, więc dosłownie na siebie wpadliśmy.
- Oh, Ella, to ty? Nic się nie stało? - Zapytał trzymając mnie żebym nie straciła równowagi. Na szczęście nie upuściłam pościeli.
- Tak, jest ok. - Odpowiedziałam trochę się cofając.
- To dobrze. Właściwie, to ciebie szukałem. - Powiedział, a ja zamrugałam z zaskoczenia, serce nieco mi nieco przyspieszyło. Normalnie spotykaliśmy się w stajni, bo wiedział, że "nie mogę" przebywać wsród celebrytów - to był jedyny taktowny sposób żeby mu oświadczyć, że nie lubie gwiazd w ogóle - więc to było dziwne, że mnie poszukiwał przed porą obiadową.

- Naprawdę? - Spytałam na co on kiwnął energicznie głową.
- Tak! Jestem taki podeskcytowany, bo na 99% jest pewien kto jest Kopciuszkiem! - Kontynuował, a nadzieja, która zaczęła się rodzić w mojej piersi jak szybko przyszła, tak szybko poszła. Poczułam, że zaraz upuszczę poszewki, ale zacieśniłam uścisk. - Więc przygotuj się na przegraną.
- Ta, jasne. - Odpowiedziałam wywracając oczami, a on zachichotał.
- No mówię ci, prawie to rozwiązałem. Potrzebuję tylko jeszcze jeden dowód. - Westchnęłam, bo to nie mogło być prawdą. Nie był bliski odgadnięcia, że to byłam ja. Pewnie to była jakaś inna dziewczyna, która pasowała do całej tej kopciuszkowości.
- Nie ważne, muszę lecieć. - Powiedziałam, a mój humor był doszczętnie zniszczony.
- Oh. - Odparł, a ja nie czekając na kolejne słowa prostu go minęłam i poszłam dalej.

Dlaczego nie może sobie tego Kopciuszka odpuścić? Jej tutaj nie ma, za to jestem ja. Ja, Arabella, nie jakaś cholerna księżniczka z cholernej bajki. Nawet mnie już nie obchodzi fakt, że jest gwiazdą, przynajmniej na tak bardzo. Chodzi o to, że nawet by mnie to zupełnie nie interesowało gdyby on tylko... ugh, sama nie wiem. Nawet nie wiem co bym chciała żeby zrobił. Tak, chcę żeby zapomniał o Kopciuszku i zobaczył mnie, ale nie wiem czego od niego chce.

Starałam się skupić na mojej pracy żeby nie myśleć o Niall'u i jego głupich poszukiwaniach. Powinnam to zaakceptować i zapomnieć, że Niall najbardziej lubi Kopciuszka pomimo, że jej nawet nie zna. Mnie w sumie też, ale mógłby, jeśli zapomniałby o tym całym szukaniu dziewczyny z balu.

W pewnym momencie zamiast iść zjeść obiad z Liv i Charliem zostałam na korytarzu. Oparłam się plecami i ścianę i zamknęłam oczy oddychając głęboko. Nie byłam zmęczona tylko rzeczami, które zrobiłam w ciągu dnia, ale też tym całym kopiuszkowym gównem. Generalnie byłam wymęczona i chciałam po prostu mieć dzień wolny żebym mogła opuścić to miejsce i oczyścić umysł.

- Hejka! - Radosny głos zakłócił mój stan uspokojenia, na co jękłam. Nie mogłam mieć nawet tych pięciu minut dla siebie.

Otworzyłam oczy i zobaczyłam uśmiechniętego Harry'ego stojącego na przeciwko mnie, który z rękami za plecami pochylał się żeby być na równi ze mną.
- Harry. - Rzekłam niezbyt przyjaznym tonem. - Co ty tu robisz?
- Szedłem do mojego pokoju i cię zauważyłem. Chciałem zapytać co ty tutaj robiłaś, bądź nie robiłaś. - Wyjaśnił, a ja poraz kolejny westchnęłam zamykając na sekundę oczy.
- Nie jesteśmy przyjaciółmi Harry. Nie musisz się o mnie martwić. - Powiedziałam do niego i usłyszałam jak parska.
- Oj no weź, przecież w to nie wierzysz. Wiesz, że mogę być świetnym przyjacielem i nawet możemy obejrzeć "A Very Potter Musical". - Zasugerował, a ja nie mogłam powstrzymać uśmiechu. - Dlaczego nie wyjaśnisz mi co się dzieje? To może pomóc.

Powinnam mu powiedzieć? W sumie już nie mogę rozmawiać o tym z Liv i Charliem, bo oni są przekonani, że muszę powiedzieć Niall'owi i zakończyć to wszystko, ale ja nie chce mu nic mówić. Harry o niczym nie wie, więc łatwo mogę przekręcić imię jego przyjaciela z zespołu. Może mógłby być niezależną częścią tej historii i to mógłoby mi pomóc.

- Chodzi o takiego chłopaka. - Zaczęłam ostrożnie, a on uśmiechnął się szeroko, kiedy skumał, że mam zamiar mu coś powiedzieć.
- Kontunuuj. - Namawiał mnie do dalszej opowieści opierając się o ścianę obok mnie.
- No cóż, poniekąd, um, mi się podoba, ale on nie widzi prawdziwej mnie, wiesz? Ma obsesje na punkcie innej. Dziewczyny, której tu nie ma i która nie chce być odnaleziona. Ona nie jest nawet prawdziwa. - Zerknęłam na niego kątem oka, marszczył brwi.
- Masz na myśli Niall'a? - Zapytał Harry, a ja oniemiałam i najwyraźniej zapomniałam jak się oddycha, bo zaczęłam się dławić powietrzem. Harrego rozbawiła moja reakcja, co dla mnie takie śmieszne nie było. Mogłam umrzeć! - Tak myślałem. Powiedział mi, że spędza czas z tobą, ale też szuka innej dziewczyny. Jeśli chodzi o mnie, to ja też go nie rozumiem. - Odparł, a ja westchnęłam z wyczerpania. - Uważam również, że jest idiotą.

Mrugałam zaskoczona wpatrując się w chłopaka z wymalowanym na twarzy szokiem. - Co? Czemu?

- Bo jak to ty powiedziałaś, Kopciuszek nie chcę być odnaleziony. Jeśli nadal tutaj jest, a się przed nim ukrywa, to musi być ku temu powód. Założę się, że nie potrafi całować. - Skomentował szeptając do mnie, na co ja się zaśmiałam. - I bardzo wyraźnie widać, że ty go chcesz, ale on tego nie widzi. I właśnie dlatego jest idiotą.

Zachichotałam ponownie życząc sobie żeby Niall zobaczył to co Harry widzi we mnie, którego ja nawet nie pociągam, ale i tak lokowaty mnie widzi.

- Powinnam coś z tym zrobić? - Zapytałam bo nawet tego nie byłam pewna.

Harry spojrzał na mnie z bardzo poważną miną jakby chciał dowiedzieć się jak działa świat. - Możesz spróbować spowodować, że będzie o ciebie zazdrosny. - Zasugerował, a ja zmarszczyłam brwi. - Tak, spróbuj pokazać mu, że może cie stracić, że ktoś może być mądrzejszy i zobaczy jaka jesteś cudowna i jeśli nie rzuci w cholerę całego tego Kopciuszka, to straci swoją szansę.

Jakkolwiek śmiesznie to nie brzmiało, to zastanowiłam się nad tym. Mogłabym zapytać Charlie'go a nawet Harry'ego żeby mi pomogli albo w ogóle kogoś zmyślić żeby chociaż zobaczyć jego reakcje, ale w sumie... jakie to by było typowe? To jest w każdej książce czy filmie, ta scena gdy dziewczyna próbuje spowodować, że chłopak jest o nią zazdrosny żeby uświamić mu, że przez ten cały czas to na niej zależało mu najbardziej. Czasami to w ogóle nie działa, a dziewczyna tylko się ośmieszy, na co zasługuje próbując takich trików.

Nawet jeśli ten pomysł nie należał do najgorszych, to nie mogłabym sobie tego zrobić. To nie było w moim typie. Moje życie było pełne oklepanych rzeczy, więc nie potrzebowałam kolejnej.

- Nie, nie jestem zwolenniczką tandety, a to byłoby za wiele. Po prostu sama sobie z tym poradzę i zapomnę o wszystkim.
- Przynajmniej spróbowałem coś zasugerować. - Powiedział Harry, a ja się do niego uśmiechnęłam. - Ale serio, jeśli cię zostawi, to jest największym idotą na świecie. I ja mu skopie za to dupę.

Zaśmiałam się ponownie doceniając gest. - Dziękuję, Harry. - Odparłam ze szczerym uśmiechem, a on odpowiedział tym samym.

- Po to ma się przyjaciół. - Skomentował, na co pokręciłam głową odchodząc od miejsca, w którym staliśmy.

Uśmiechnęłam się do niego, wpatrując się mu prosto w oczy. Pochyliłam delikatnie na prawo głowę.

- Dokładnie. Po to ma się przyjaciół. - Przytaknęłam, a jego zielone ślipia otworzyły się szeroko ze zdumienia i zadowolenia. - Na razie Chłopaku z Ćmą. - Zaczęłam się oddalać trochę szybciej niż zazwyczaj zanim on mógł cokolwiek odpowiedzieć, a kiedy stanęłam przed windą odwróciłam się i krzyknęłam:
- Ale nie myśl, że za to dam ci wygrać Puchar Domów w tym roku!

Drzwi się otworzyły, kiedy usłyszałam jak wybucha śmiechem, a ja weszłam do środka, jednak zanim winda się zamknęła usłyszałam:
- Hufflepuff w tym roku wygra!

Zaśmiałam się kręcąc głową. Harry napewno jest wyjątkowym gościem.

_____________
Nie, oczy was nie mylą. Myśleliście, że zapomniałam o was? Że już nic nie będzie? Niespodzianka! Fakt. Dużo się zmieniło, ale to nie znaczy, że kompletnie zapomniałam o tym ile dla mnie i dla was znaczy umieszczenie tego rozdziału. :)
Chce skończyć to co zaczęłam. Z małym przesunięciem, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Dlatego teraz chcę się skupić na tych ważnych.

Mam nadzieję, że dobrze znosicie to co się dzieje za oknem i że z powrotem przyjmiecie mnie do swoich ulubionych autorów. :D

Trzymajcie się cieplutko. ❤️❤️